O autorze
Patrycja Gaweł-Baca, 27 lat . Mama i żona. Absolwentka dwóch wyższych uczelni. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę . Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną. Autorka bloga www.gadkamatka.pl

6 powodów dlaczego warto być pracująca matką! A 6 wymiata!

Zamykasz drzwi i mówisz do widzenia. Zastanawiasz się jaki jest sens pracować po 40 godzin tygodniowo? Warto! Kobieta może być spełniona poza pracą w domu i dla rodziny, a przy tym nie marudzić i czuć się z tym dobrze! A emocjonalne dylematy odchodzą w zapomnienie.

ystarczy dobra organizacja i z szóstego biegu wrzucić na luz! A wieczna debata wokół tego, jak to matki z trudem godzą codzienną pracę i opiekę nad swoimi pociechami jest przestarzała, zwyczajnie nudna i bezsensowna! Bądźmy ze sobą szczere po jaką cholerę ciągle to roztrząsać i tracić ten „cenny czas”, którego tak każdego dnia brakuje, a który można spożytkować na bardziej produktywne działania? Narzekanie! O tym pisałam już tutaj (klik).

Dlaczego widzimy tylko te "niewygodne" aspekty? Wiem! Ty też wiesz? Wyjście z domu wpędza poczucie winy... Też tak mam to naturalny odruch! Bo widzisz zapłakane dziecko, gdy odwozisz do żłobka albo zostawiasz z opiekunką... Trzeba zmienić myślenie, bo na tym wózku daleko nie zajedziemy. Taka jest kolej rzeczy! Musimy po prostu się z tym pogodzić i zaakceptować.

Odkąd zostałam mamą moja doba – pewnie tak jak i Twoja, zdecydowanie się skurczyła! Oprócz pełnego etatu na osiem godzin (pracownik) dostałyśmy w gratisie jeszcze dwa etaty - też po osiem godzin, jeden na stanowisku Mama, drugi na stanowisku Pomoc Domowa (dopisałabym całodobowa, ale rachunek nie będzie mi się zgadzał), czyli łącznie szesnaście godzin, czyli bilans jest prosty nasze trzy etaty dają razem dwadzieścia cztery godziny. Wynik zamyka dobę!


W tym, że jestem pracującą matką nie ma niczego heroicznego i niezwykłego. Nie czuję się z tego powodu lepiej od matek nie pracujących „zawodowo” i nie uważam się za kogoś z nadzwyczajną porcją energii czy kogoś „lepszego” lub o zgrozo „gorszego”. Kobiety pracowały, pracują i będą pracować, a to że przy tym piją jedną czy dwie kawy dziennie więcej, żeby nie przytulić się do papierów na biurku… To taki drobny szczególik! Jedyne wyjście to przestać łapać wszystkie sroki za ogon i wycisnąć czas jak gąbkę po wieczornej kąpieli. Na co dzień nie jest łatwo. Dobra organizacja i jesteśmy w domu. O marnowaniu czasu pisałam tutaj (klik).

Po tym nudnym wstępie. Czas na konkrety. 6 powodów dlaczego warto być pracującą matką!

1. W końcu zrozumiesz, że świat się nie zawali – gdy tylko nawalisz. Potrafisz oddzielić rzeczy istotne od mniej istotny - to czy puścisz pranie w piątek popołudniu czy w sobotę rano nikt nie zginie. Na pewno jedna, czysta para skarpetek znajdzie się jeszcze na dnie szafy, wystarczy dokładnie poszukać. Upss! Nie znalazła się? To wio do Tesco zamiast się zadręczać – trzeba szukać rozwiązań! Open 24/24!

2. Z radością wracasz do domu po pracy! Rozłąka w ciągu dnia ma też swoje plusy. Przed oczami masz w głowie ten sajgon, który czeka Cię po przekroczeniu progu domu i listę obowiązków na dzisiejszy wieczór: pranie, sprzątanie, gotowanie? Ale po chwili zapala Ci się lampeczka, która… zaprasza Cię do punktu 3.

3. Wypełniasz jedno z przykazań „Pan Bóg kazał się dzielić” – a więc rób to każdego dnia, rano, popołudniu, wieczorem, w nocy - o 12, o 15:15, o 16, o 24! Dziel się obowiązkami rodzinnymi, domowymi z partnerem, mężem i dziećmi. Niech poczują tę moc wspólnej pracy, zaangażowania – niech poczują tą więź jaką tworzy rodzina, że są ważni, potrzebni!

4. Żyjesz trzy życia na raz. Jesteś świetnym pracownikiem, świetną żoną i świetną mamą!

5. Masz „swoje” pieniądze. Premie, nagrody, z których nie musisz się „rozliczać”. Wydajesz na co chce i kiedy chcesz. Na to co potrzebujesz lub zwyczajnie masz ochotę. Bez żadnych wyrzutów sumienia. Nie musisz się prosić o każdą złotówkę męża – jeżeli jest tym typowym „dusi groszem”. Dokładasz swoją cegiełkę do budżetu domowego, dzięki temu też zaspakajasz Wasze potrzeby materialne. A co ważne, w największej awanturze domowej nikt Ci nie zarzuci, że jesteś „jego utrzymanką”. Niezależność.

6. Najlepszy powód na deser. Kiedy Twój kryzys sięga zenitu i masz ochotę wszystkich pozabijać, ze spokojem zamykasz za sobą drzwi i mówisz do widzenia będę wieczorem! Ulga co? Taki letni prysznic w upalny dzień! Praca zawodowa to Twoja odskocznia – gdybyś miała w tym momencie wyjść z koleżanką na kawę już przegrywasz z wyrzutami sumienia – zostawiłaś tą stajnie mężowi, a tak z czystym sumieniem idziesz wypełnić swój zawodowy obowiązek. To zupełnie inny rytm dnia i życia.

Ja wiem, każda z nas ma inną wizję macierzyństwa, rozwoju, poświęcenia, inne potrzeby i z pewnością sama wie, co dobre dla niej i swojej rodziny. I nawet te 6 punktów, które tutaj wypisuje nie są w stanie w żaden sposób wpłynąć na Wasze decyzje. Pracować zawodowo czy pracować w domu. To jest tylko moja myśl z przymrużeniem oka.

GadkaMatka
www.gadkamatka.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...