O autorze
Patrycja Gaweł-Baca, 27 lat . Mama i żona. Absolwentka dwóch wyższych uczelni. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę . Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną. Autorka bloga www.gadkamatka.pl

Drogie – najlepsze. A tego nie odmówię dziecku.

W dobie nadmiernego konsumpcjonizmu ludzie zaczynają się tracić. Nasze wydatki rosną w lawinowym tempie. Każdy wie, że potrzeby rodziny w momencie kiedy na świat ma przyjść dziecko, to studnia bez dna. A etap ich dorastania to już w ogóle Armagedon. Maluchy rosną w ekspresowym tempie, w mgnieniu oka wyrastając z nowej pary butów czy kurtki, która wystarcza na jeden sezon, a co za tym idzie? Ciągle potrzebują nowych ubrań.

W dobie nadmiernego konsumpcjonizmu ludzie zaczynają się tracić. Nasze wydatki rosną w lawinowym tempie. Każdy wie, że potrzeby rodziny w momencie kiedy na świat ma przyjść dziecko, to studnia bez dna. A etap ich dorastania to już w ogóle Armagedon. Maluchy rosną w ekspresowym tempie, w mgnieniu oka wyrastając z nowej pary butów czy kurtki, która wystarcza na jeden sezon, a co za tym idzie? Ciągle potrzebują nowych ubrań.

Wraz z wiekiem pojawiają się również potrzeby edukacyjne, a więc trzeba równocześnie zacząć dbać o rozwój umysłowy, fizyczny i zaspakajać małego głodomora. W ferworze wydatków często popadamy w pułapkę, którą fundują nam sklepy. Jesteśmy uczestnikiem błędnego koła. Drogie – najlepsze. A tego nie odmówię dziecku. Niby tak, ale wiele wydatków jesteśmy w stanie ograniczyć bez szkody dla dziecka.
Kiedy na teście ciążowym dostrzegasz „dwie kreski” wpadasz w szał szczęścia. Następnie dajesz upust „temu szałowi” na shoppingu w alejce „new born”. Zakupy sięgają ilości, która urąga przyzwoitości. Masa bluzek, sukienek, skarpetek z koronką, kokardką, a jeszcze w tym kolorze bodziaka nie ma, a może dobiorę ze dwie pary leginsów zawsze się przydadzą. O matko! A ta sukienka z falbanką, podszyta tiulem „must have” itp. A kiedy dziecko w końcu po dziewięciu miesiącach Twojej tułaczki po sklepach przychodzi na świat odkrywasz ze zdziwieniem, że nic nie zastąpi zwykłego, bawełnianego „bodziaka” , który okazuje się najszybszym ubraniem jakie można założyć na 3 kg szczęścia i 50 cm. Następnie oddajesz wszystkie nie używane rzeczy innym, bo w szafie brak miejsca na nowe. Kolejna rzecz to przeróżne przyrządy, które Twoim zdaniem są „niezbędne”. W naszym domu pojawiła się np.:

Waga dla dziecka, poza tym, że przez pierwsze miesiące leżała w kartonie, to w zasadzie została użyta tylko raz – jak ktoś potrzebuje – chętnie oddam
Elektroniczny katarek – musimy go mieć, w końcu ciągle wyjeżdżamy, a prosić się o odkurzacz nie będę - koszt 100 zł, a w zasadzie – beznadzieja! Nic nie zastąpi jednak legendarnej Fridy (ktoś powinien za to dostać Nobla).
Masa „dziwnych” kocyków- chłodzących, ogrzewających typu maty bambusowe i muśliny - zdecydowana większość leży w szafie - mała woli kocyk z pepco za 19,99 zł.


Pewnie tutaj można by dodać jeszcze wiele „niezbędników”, ale w zasadzie nie chcę atakować nikogo, bo sama dzisiaj popełniłam masę niepotrzebnych wydatków.
Masz wątpliwości? To zobacz swoje kąty w domu! Jeszcze Cię nie przekonałam? Śmiało zejdź do piwnicy.

Dlatego pytanie jest jedno: jak w dobie społeczeństwa konsumpcyjnego nauczyć się oszczędzać? Istnieje wiele prostych trików na to, by pojawienie się nowego członka rodziny nie wpędziło nas w pułapkę finansową.

Przedstawiam 10 złotych zasad, które pomogą Ci nie „uszczuplić” za bardzo Twojego portfela. Moje sprawdzone sposoby na podreperowanie domowego budżetu - bez inwazyjnych cięć.

KARM - w pierwszych miesiącach staraj się – o ile jest to możliwe – karmić piersią, dzięki temu jesteś w stanie zaoszczędzić nawet do 300 zł miesięcznie.
PLANUJ - przed „wyjściem” do sklepu zrób porządnie listę niezbędnych rzeczy, kieruj się potrzebami, a zachcianki przesuń na dalszy plan. Planuj swoje wydatki z wyprzedzeniem.
PROŚ - Czy Ci się to podoba, czy nie, odwiedzający Twoje dziecko chętnie przyniosą ze sobą jakąś zabawkę – poproś o pieluchy to zdecydowanie bardziej się przyda niż kolejna brzęcząca zabawka rzucona w kąt.
UNIKAJ ZAPASÓW - nie kupuj na zapas - zarówno ubranek, jak i kosmetyków. Kosmetyki mogą stracić ważności, a z ubranek dziecko wyrośnie nim zdążysz mu je założyć.
SPRZEDAWAJ - Kiedy wózek będzie już nie przydatny, pamiętaj, że istnieją takie portale jak olx.pl czy allegro.pl, gdzie na pewno znajdą nowego nabywcę, a Ty przygarniesz „parę groszy”.
UNIKAJ ULEPSZONYCH WERSJI - wybieraj przedmioty, rzeczy podstawowe, a nie ich „ulepszone wersje”. Mowa np. o ręczniku. Zwykłym też można wytrzeć dziecko? Można? Można. Nie musi mieć „kapturka”, który i tak irytuje większość dzieci.
OGRANICZ ZABAWKI - kupuj mniej zabawek. Z taką samą fascynacją dziecko bawi się garnkiem czy zestawem łyżek obiadowych jak drogim sorterem.
GOTUJ DLA 2+ - zrezygnuj z kupowania „słoiczków” ugotowanie i zmiksowanie jednej marchewki wyjdzie grosze, a dla starszaków? Postaraj się stworzyć jedno menu rodzinne, gdzie i Wy złapiecie coś na ząb.
NA WYJŚCIE - Ogranicz kupowanie ubrań dla malucha na „jedno wyjście”. Pomyśl, czy aby na pewno Twoja córka potrzebuje sukienki z tiulami, falbankami, albo synuś białe koszuli z krawatem? Nie! Dziecku jest w tym przede wszystkim nie wygodnie, a na wyjście do piaskownicy lepsze będą zdecydowanie leginsy z pepco za 7,99 zł.
SPISZ - przez chociaż jeden miesiąc zapisuj dokładnie swoje wszystkie wydatki. Pod koniec zaś nalej sobie lampkę ulubionego wina i przeanalizuj to co zapisałaś, zobaczysz ile niepotrzebnych rzeczy kupiłaś, a na kolejny miesiąc będziesz już wiedziała czego „unikać” w sklepowym koszyku, a tym samym jakie zakupy ograniczać.

I pamiętaj, to że „na czymś” dla dziecka oszczędzasz nie oznacza, że jesteś złą czy gorszą matką. Jesteś dojrzałą kobietą, która zna wartość ciężko zarobionego pieniądza. Przed kolejnym błahym wydatkiem zastanów się, czy aby nie lepiej „tych parę groszy” wrzucić dziecku chociażby do skarbonki.

Jego potrzeby w pierwszych latach nie są tak duże w porównaniu z tym co Cię czeka, gdy będzie wkraczało w wiek „dorosły”. Kiedy na pewno będziesz chciała pomóc mu dostać się na dobrą uczelnie, a taka sporo kosztuje czy wesprzeć przy zakupie własnego mieszkania.

GadkaMatka
www.gadkamatka.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...