O autorze
Patrycja Gaweł-Baca, 27 lat . Mama i żona. Absolwentka dwóch wyższych uczelni. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę . Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną. Autorka bloga www.gadkamatka.pl

Całe szczęście, że jestem SUPERBOHATERKĄ. Czas na Ciebie. Sprawdzone

Jednak naprawdę szczęśliwi możemy być tylko wtedy, kiedy żyjemy w zgodzie ze sobą. Mamy odwagę podążania własną drogą. Dlaczego? Bo słyszałam kiedyś, że to kluczowa cecha życiowych zwycięzców.

Oczywiste jest, że z mężem patrzymy w tym samym kierunku – tylko dlaczego on widzi, co innego niż ja? Zastanawiam się, na ile to może być możliwe. Przecież jestem jego superbohaterką! Idealna żona? Oczywiście. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Też tak uważasz? Może lepiej wziąć to pod lupę? Czeka mnie dość trudny orzech do zgryzienia.
Wiesz co? Tak jestem SUPERBOHATERKA w moim domu! A wiesz dlaczego?

Bo w niedziele u mnie nie pachnie świeżo ugotowanym rosołem.
Bo nie prasuje mężowi koszul - ich ilość mnie przeraża.
Bo kiedy moja szczoteczka elektryczna wskazuje na battery low, podkradam mu jego, a rękoma i nogami wypieram się, że ich nie podmieniłam.
Bo kiedy jest na siłowni niewinnie pytam: „Kochanie będziesz przechodził obok sephory?”, chociaż wiem, że zawsze tamtędy idzie, ale przecież to nie moja wina, że akurat dzisiaj mam nagły zakup?
Bo podkradam jego skarpetki, które sama kupuję, niestety, ale nie mam swoich.
Bo nie jestem niewolnikiem mopa i porządku w naszym kwadracie.
Bo zrobię pranie, gdy jego zapas bokserek już się skończył – nie kończy!
Bo kiedy trzyma dietę kupuje masę batoników, żeby w chwili zwątpienia po nie sięgnął. Przecież musi uzupełnić endorfiny w organizmie.
Bo kiedy jest na granicy ukończenia Wiedźmina, ja przy sprzątaniu przypadkiem wcisnę reset i skasuje mu grę.
Bo kiedy dostaje SMS wiem przed nim, od kogo jest.
Bo, gdy o 6.00 wychodzi na siłownie rzucam fochom, że zostawia mnie samą – kiedy ja śpię.
Bo kiedy utopi swój telefon w whisky wie, że do domu nie ma po co wracać z jedna sztuka nowego.
Bo mamy w domu produkcje śmieci - średnio na dzień przypadają 3 worki.
Bo kiedy zrobię obiad - kuchnia nadaje się do remontu.
Bo kiedy biorę kąpiel to w wannie zostaje rosół.
Bo jako nieliczna mam jeden balsam do wszystkiego - i tak go nie używam.
Bo nigdy nie mam co ubrać, a szafy się nie domykają.
Bo kiedy odpalam skalpel Chodakowskiej zawsze są ważniejsze rzeczy do zrobienia.
Bo kiedy w ubiegłym tygodniu mąż zmienił fryzurę zauważyłam dopiero wczoraj chociaż już kilka dni temu coś mi nie pasowało w jego wyglądzie.
Bo, gdy on mówi, ja i tak wiem swoje.
Bo kiedy ja marudzę o nowej torebce - on mówi, że jestem nienormalna.
Bo kiedy zmywarka skończy "pranie" zawsze mówię, że dopiero teraz się umyło, choć od rana zmywarka czeka, aż wróci z pracy.
Bo nie krytykuje męża swego, mino iż zalewa mnie krew, kiedy flegmatycznie obiera ziemniaki - przecież zrobiłabym to dwa ba! trzy razy szybciej.
Bo świadomie udaje, że współczuje mu zarysowany zderzak w samochodzie.
Bo, gdy w nocy dziecko "wchodzi" na mnie, przekładam ją na poduszkę męża.
Bo gdy Amelia "sprzedaje" mu kopa w twarz - kręcę głową ze zdumienia.
Bo jestem jego najlepsza przyjaciółką.
Bo mamy wspólne marzenia.

NIE, nie jestem „fleją”. Artykuł pisany jest z przymrużeniem oka. To przykłady z naszego życia, które sprawiają, że nie popadamy w rutynę. Nie jesteśmy idealną rodziną, jak każda inna popełniamy błędy, mamy wzloty i upadki - czy ciche dni. Uczymy się siebie nawzajem. Dążymy do tego by szanować się, wspierać i być oparciem w trudnych chwilach.


Jednak naprawdę szczęśliwi możemy być tylko wtedy, kiedy żyjemy w zgodzie ze sobą. Mamy odwagę podążania własną drogą. Dlaczego? Bo słyszałam kiedyś, że to kluczowa cecha życiowych zwycięzców.

Czy mino powyższego mogę być z siebie zadowolona? Tak. Życie mamy tylko jedno, wiec po co udawać perfekcyjna panią domu? Trzeba z niego czerpać wszystko to, co najlepsze. Trzeba się pogodzić z tym, że nie jest się idealnym we wszystkim i znaleźć sensowny balans między pracą zawodowa, obowiązkami domowymi, dziećmi, czasem dla siebie i czasem dla nas - rodziny.
Nie chcę i nie będę niewolnikiem własnych metrów kwadratowych.

A tak całkiem na koniec. Dla mnie idealna żona, partnerka - ale nie jestem mężczyzną - to:
To kobieta spełniona
To kobieta niezależna
To kobieta samowystarczalna
To kobieta silna
To kobieta odważna
To kobieta świadoma

Proszę, niech każdy dopisze swoje…

GadkaMatka
www.gadkamatka.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...