O autorze
Patrycja Gaweł-Baca, 27 lat . Mama i żona. Absolwentka dwóch wyższych uczelni. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę . Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną. Autorka bloga www.gadkamatka.pl

Czy jeszcze pamiętasz, że zostałeś stworzony do radości?

Czym jest radość? Radość – pozytywny stan emocjonalny, który jest przeciwieństwem smutku. Czy w takim razie należy rozumieć, że tylko i wyłącznie znając znaczenie smutku możemy zrozumieć uczucie radości? Czy musimy doznać w pierwszej kolejności cierpienia, aby radość miała smak?

Czym jest radość? Radość – pozytywny stan emocjonalny, który jest przeciwieństwem smutku. Czy w takim razie należy rozumieć, że tylko i wyłącznie znając znaczenie smutku możemy zrozumieć uczucie radości? Czy musimy doznać w pierwszej kolejności cierpienia, aby radość miała smak?

Zdecydowanie nie! - dla tej definicji. Nie ma nic bardziej zgubnego i niezrozumiałego. Chociaż „My” dorośli zapominamy o radości, szczęściu. Często definiując to uczucie i nadając mu znaczenie w postaci warunków jakie muszą wystąpić, a żeby tego doznać. Są na świecie jedne istoty, no może dwie, które potrafią bezinteresownie się cieszyć. Dzieci i psy. Ale nie o zwierzętach tu mowa.

Dzieci pamiętają, a raczej jeszcze nie wiedzą, że mogą inaczej. To Phil Bosmans kiedyś zadał pytanie: „czy jeszcze pamiętasz, że zostałeś stworzony do radości”?


Dzieci pamiętają, a co więcej uczą nas tego każdego dnia, każdej nocy, każdego poranka, popołudnia. A Ty! Kiedy ostatni raz cieszyłeś się bezinteresownie? Pamiętasz? Czy wtedy kiedy dostałeś wypłatę? A może kupiłeś sobie nowe auto albo inna rzecz, która sprawiła Ci na chwilę radość? Ułamek sekundy. Do diabła z radością uwarunkowaną rzeczami materialnymi, trwającą kilka minut. Bo, gdy wejdziesz do innego pokoju w Twoim mieszkaniu, już o niej zapomnisz i szukasz kolejnej, która zaspokoi „głód” materialnego szczęścia. I marzysz o kolejnej, bo na diecie nie jesteś szczęśliwy.


Dzisiaj radość daje mi córka. Kiedy na nią patrzę, nie potrafię przestać się uśmiechać. Nie ważne ile chmur jest dzisiaj na niebie, grzmotów i burz – jej radość, uśmiech, spojrzenie dają tyle radości, że przepędzają każdą burzę, dając słońce.

Przekleństwem dzieci, jak i psów - a co mi tam, może kogoś to porównanie urazi – ale chodzi o symbolikę zachowania, która jest podobna. One nie potrafią nie kochać, nie potrafią się nie cieszyć. Nie ważne jaką krzywdę ludzie są w stanie wyrządzić, słowem, czynem – to dziecko je kocha.

Jeśli przyj­miesz do siebie za­bie­dzo­nego psa i spra­wisz, że zacznie mu się dob­rze po­wodzić - nie ug­ry­zie Cię. Na tym po­lega za­sad­nicza różni­ca między psem a człowiekiem. Ludzie czasem są jak hieny, żerują na innych, zazdroszczą, są chciwi – wolą narzekać niż wziąć los w swoje ręce. Wszyscy wielcy byli kiedyś małymi.

A wracając do geniuszu dzieci, ile radości kryje się we wzroku dziecka:

-które złapie piłkę w dłonie
-bije brawo i klaszcze kosi kosi łapki
-kiedy wstaje o 5.30 i czaruje swymi oczami na twój widok
-kiedy uda mu się dobiec do zmywarki albo kosza na śmieci kiedy akurat je opróżniasz, ile radości jest w dotyku tej zwykłej zmywarki, czy tego brudnego kosza
-kiedy przyśpiesza, aby akurat zdążyć zanim zamkniesz drzwi
-kiedy wspina się na szafkę w łazience
-kiedy wie, że nie może tego zrobić a jednak to robi.

Najsmutniejsze jest to jak bardzo rodzić potrafi zepsuć taki moment twórczej radości – radości poznawania, odkrywania świata - jednym słowem, gestem. Pamiętaj dla dziecka wszystko jest nowe, piękne, niesamowite. Nie psujmy tych chwili kiedy na nie krzyczymy, bo chwila ta dla nas jest oczywista, a dla dziecka nie lada wyzwaniem. Dziecko nigdy w życiu nie będzie robiło już tak dużych postępów, jak dzisiaj. Z tygodnia na tydzień. Pamiętaj, że Ty nigdy nie zrobisz takiego postępu niezależnie od tego, jak bardzo byś się starał nawet przez miesiąc nie osiągniesz takiego stanu rzeczy.

Dlatego popatrz na swoje dziecko i kiedy kolejny raz:

-powiesz szybciej, bo nie masz czasu
-zabierzesz mu łyżkę, garnek albo cokolwiek czym się bawi – mówiąc to nie do zabawy, to nie zabawka
-zabronisz mu wejść do łazienki
-wyjść samemu na balkon...

Pamiętaj, że to może być właśnie jego pierwszy raz i najważniejsze doświadczenie w życiu, które możesz mu przerwać. Chyba zależy Ci na tym, aby Twoje dziecko zapamiętało Cię jako rodzica, który wspiera, pomaga, pozwala upaść tylko po to, aby nauczyło się podnosić.

Pamiętaj! Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.

GadkaMatka
www.gadkamatka.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...