O autorze
Patrycja Gaweł-Baca, 27 lat . Mama i żona. Absolwentka dwóch wyższych uczelni. Poza macierzyństwem dużo energii traci pracując w jednej z największych w Polsce korporacji. Cały czas w biegu, pomimo tego znajduję czas na szybkie zakupy i kosmetyczkę . Motorem do działania jest córka, ona tez zainspirowała do pisania. Czasem niecierpliwa, bywa niepewna siebie. Niepoprawna optymistka z bagażem doświadczeń i odrobiną wad, ale silnie rozwiniętą empatią emocjonalną. Autorka bloga www.gadkamatka.pl

5 bezproduktywnych pożeraczy czasu.

Każdemu z nas trafia się w życiu moment, gdy w natłoku obowiązków nie mamy zupełnie czasu dla siebie. Naszej pasji, hobby, zainteresowań – zwał jak zwał. A w głowie pozostaje tylko jedna myśl „co jeszcze muszę zrobić”? W łazience czeka pełen kosz prania, dywany proszą się, żeby ktoś je chociaż odkurzył, nie wspominając o gruntownym „wyczepaniu”, żołądek domaga się ciepłego obiadu… A podłoga marzy o styczności z mopem i ciepłą wodą?

A jutro już wiesz, że musisz zostać kilka godzin dłużej w pracy, bo szef Cię poprosił – a szefowi nie odmówisz, bo w końcu zamknięcie miesiąca. A w tym momencie kiedy sprawdzasz swoją check listę obowiązków na dzisiejszy wieczór dostajesz niusa dnia w messengerze od koleżanki – i właśnie ten moment, jest tym momentem, w którym przepadłaś. Wiadomość czyt. ploteczka, ploteczka jest na tyle istotna, że pochłania w całości Twój wieczór, a Ty na klawiaturze zasuwasz literkę za literką, która tworzy słowo za słowem , z tych kilku słów powstają mega rozbudowane, nadrzędnie, podrzędnie zdania – aż wybija godzina zero:zero. A Ty jesteś z palcem w d… Bierzesz szybki prysznic i idziesz spać.

I oczywiście rano całą winę zrzucasz na swoje dzieci i męża, który jak to w Polsce bywa w ogóle Ci nie pomaga i tego samego ranka wściekasz się na biegające dzieci, które nie chcą ubrać się do przedszkola czy szkoły, nie chcą zjeść śniadania więc biegasz za nimi i wciskasz im kanapkę do ręki, patrzysz na zegarek i co? Znów jesteś w czarnej dupie. Ale w między czasie zdążyłaś dowiedzieć się od przyjaciela facebooka, że Marcin i Kasia obchodzą dzisiaj swoje urodziny, a Ola ma nowego członka rodziny – tak kupiła sobie upragnionego psa. Pies jest na tyle słodki, że nie omieszkasz, nie zostawić pod jego „sweet selfie” sweet komentarza, więc dukasz w telefonie – jaki cudowny, kochany, wycałowałabym Cię bla bla bla. Już ciocia wyściska jak tylko przyjedzie!

Znasz ten scenariusz? Widzisz w nim jakieś podobieństwo ? Ja je nazwę „po imieniu”

Pięć najbardziej bezproduktywnych pożeraczy czasu.

1. Ciągłe sprawdzanie telefonu? Masz tak? Pewnie, że masz! Zasypiasz sięgasz po telefon – no przecież musisz ustawić budzik prawda? Wstajesz rano pierwsze za co łapiesz? Telefon – wyłączasz budzik. To oczywiste – tak sobie tłumaczysz. Ale czy to jest niezbędne? Kiedyś ludzie używali zwykłego budzika i wcale nie żyło im się gorzej, a odsetek spóźnialskich czy zasypiających do pracy wcale nie był większy. Gdyby jednak chodziło tylko o ten budzik, to jest do przyjęcia , ale w między czasie, sprawdzasz pocztę – a tutaj trzy emaile z grupona z nowinkami w „promocji” , no przecież musisz przejrzeć co takiego możesz dostać prawie „za darmo”. Za darmo właśnie oddałaś swoje 15 minut, które mogłaś poświęcić na gorącą, ulubioną czarną lub z mlekiem kawę, pyszną jajecznicę czy 15 minut spokojnego marszu po mieszkaniu, a nie maratonem pomiędzy garderoba, łazienka a kuchnią.


2. Kolejne 15 minut zabiera Ci wynalazek stulecia - Internet, a zawężając te pojęcie, ładnie nazywając wszystkie portale Social media. Facebook, Instagram, Snapchat itd. Uwielbiasz przeglądać Walle znajomych na Facebooku, a po opublikowaniu sweet foci czekasz a zaleje Cię „wirtualna gratyfikacja”. Kciuk w górę! Dzień bez lajka, dniem straconym, co? A przypomnij sobie dzień, kiedy budzisz się rano i nie działa? No po prostu nie działa! Czekasz, aż odpali się safari i załaduje Twoją ulubioną stronę startową, a tu dalej komunikat „nie można wyświetlić strony”. Łapiesz za telefon naładowana dynamitem, krzycząc do słuchawki „jaka awaria”?! Czy to już oznaka, że pochłonęło Cię „sieciowe zło”? Czy to tylko namiastka skutku ubocznego w postaci paniki tracenia swojego życia „bez aktualności dnia”? Bo jak żyć bez podglądania, sprawdzania kilkanaście razy dziennie? No bo co można zrobić innego w tym czasie, no nic.

3. Jeśli mamy już na tapecie życie innych ludzi, to przejdźmy do kolejnego bezproduktywnego pożeracza czasu jakim są spotkania z niewłaściwymi ludźmi. Ja takich omijam i nazywam hienami mojego samopoczucia. Życie jest zbyt krótkie, by spędzać je z niewłaściwymi osobami. Zapamiętaj. Szkoda Twojego czasu, samopoczucia, potencjału by marnować każdą sekundę, minutę , godzinę, na spędzenia czasu z ludźmi, którzy patrzą na Ciebie jak na wariata, bo masz pasję, hobby, osiągasz sukcesy zawodowe, po prostu RADZISZ SOBIE ŚWIETNIE i z tym się nie kryjesz. A wiesz jak poznać czy to złe towarzystwo dla Ciebie? Kiedy wracasz do domu po piątkowym „szaleństwie procentowym”, czyli posiadówce u Tomka i Krysi” i nie masz ochoty by jej powtórzyć! Nie z przedawkowania alkoholu, nie z powodu ich małego mieszkania, nie z powodu niestrawionej kolacji, lecz z przedawkowania nudy, drętwoty, rozdrażnienia i zmęczenia ich towarzystwem.

4. Moje ulubione. Zastanawianie się co by było, gdyby! Analizujesz błędy i obwiniasz się za porażki? Na nie nie masz już wpływu. Nic nie zmienisz, więc nie marnuj czasu, który możesz wykorzystać w tworzeniu lepszej przyszłości. Wspominanie tego co było, mogło potoczyć się inaczej nie ma najmniejszego sensu. Życie jest zbyt krótkie żeby rozpamiętywać upadki.

5. Podobno panuje powszechne przeświadczenie, że jesteśmy narodem „narzekaczy”. Uwielbiamy narzekać. Kiedy spotykamy na drodze znajomego, który zadaję nam przyjacielskie pytanie „co słychać”? Naszą odpowiedz zna już każdy „ a nic nowego” , „stara bieda” , „lepiej nie mówić”, „lepiej nie pytać”. Dzisiaj narzekam cały dzień, ale mam do tego prawo. 15 emalii od przedstawicieli sony, w których non stop pytają o to samo. Finalnie zapytałam czy są na tyle debilami i nie potrafią wrócić do pierwszego emaila – czy łatwiej jest „przerzucać piłeczkę” do kolejnej osoby, w tym przypadku emaila. Fakt. Ten problem zdążyłam opowiedzieć, mężowi, mamie, tacie, przyjaciółkom i pochwalić się na tablicy facebooka jaki mam straszny, okropny dzień. Straciłam na to z dobre dwie godziny. A teraz jeszcze 5 minut, ponieważ przelewam swoje żale tutaj na blogu.

Prawda jest jednak zmienić powyższe możemy tylko my sami. Dopóki nie przestaniemy marnować swojego czasu będziemy ciągle narzekać. Powód znajdzie się zawsze! Tych 5 przykładów przyszło mi do głowy w sekundę, ale są i tacy, którzy uwielbiają swój czas marnować np. na ploteczki do późnych wieczorów, na oglądaniu demotywatorów, śmiesznych filmików, które bywają żałosne , a nie śmieszne, chodzeniu do galerii bez „złotówki w portfelu” z nadzieją, że dadzą coś za darmo, a powody do niezadowolenia dwoją się i troją.

GadkaMatka
www.gadkamatka.pl
Trwa ładowanie komentarzy...